FANDOM


- Charlie!

Blado skóra dziewczyna o rudybrązowych oczach jęknęła.

- Maaaamo... Rysuję. Daj mi minutkę!

- Nie, Charlie, muszę z tobą porozmawiać!

Pudło z ołówkami gruchnęło o ziemię. Charlie, burcząc pod nosem, spełzła na dół. Jej matka, ciemna blondynka o szarych oczach siedziała, w ręku trzymając kopertę. Dziewczyna już otwierała usta, by zapytać, co to jest, ale rodzicielka ją uprzedziła.

- Twoje oceny na semestr - wycedziła. Rozdarła kopertę i wysunęła zawartość. - Jesteś zagrożona z angielskiego, matematyki, biologii, fizyki... Masz tylko jedną piątkę. Z plastyki. Reszta to JEDYNKI i DWÓJE! Rozumiesz?

Charlie patrzyła na karteluszek, który ociekał wprost złością, nienawiścią, które były skierowane na nią. Czuła, że to nadejdzie, ale nie chciała, nie chciała tego...

- Przez całe ferie żadnego rysowania. Masz się uczyć. Tylko tyle. Już odwołałam twój wyjazd na Zimowy Obóz Rysowników.

- Ale mamoooo!

- Żadnych ale! Masz się UCZYĆ! Przekopałam twój pokój, wzięłam wszystkie kartki i każdy blok. Masz tam tylko nowy, czysty blok 60k. Jeśli ruszysz choćby jedną małą kartkę... zobaczysz - warknęła rodzicielka.

Charlie wbiegła do pokoju. Złapała paczkę z napisem: WĘGIEL DO RYSOWANIA i zaczęła płakać.

- Chciałabym, żeby to się nigdy nie wydarzyło! Żeby moja mama przestała się tak martwić ocenami!

Pudełeczko otworzyło się. Wypadł najcieńszy patyczek z węgla. Rozłamał się, brzmiąc niczym mieszanka fajerwerków z mrocznym śmiechem. Ulotnił się węglowy pył, z którego wyszła śnieżnoskóra dziewczyna o kruczoczarnych włosach. Oczy miała zamknięte. Szeptała.

- Witaj, Charlie. Czy na pewno chcesz, by twoje życzenie się spełniło?

- C... c-co? K-K-Kim t...t-ty jesteś? - zająknęła się rudowłosa.

- Mogę spełnić dwa twe życzenia. Ale będziesz musiała zapłacić drobną cenę. Gdy je spełnię, powiem ci, jak możesz mi się odwdzięczyć.

- Tak. Chcę. Chcę! - krzyknęła Charlie

- Coś jeszcze? - spytała się blado skóra.

- Tak. Chcę się czegoś o tobie dowiedzieć. Nie, czekaj! Czy to drugie życzenie? - wysapała rudowłosa.

-Tak - odpowiedziała - widzę, choć me oczy zamknięte. Słyszę, choć węgiel głuchy. Ale nie czuję bólu. Moje imię jest tajemnicą, którą ci wyjawię, tylko ciiiiicho. - wyszeptała. - Czas na zapłatę. Chcę od ciebie tylko jednego. Połóż się na łóżku. Oddychaj głęboko. Zaśnij. To wszystko.

Charlie obawiała się oddania duszy, albo czegoś innego. A tu proszę! Tylko zasnąć. Posłusznie się położyła. Nim zamknęła oczy i wpadła w objęcia Morfeusza, ujrzała tylko kłąb węglowego pyłu, szepczący:

- Charca...

Charlie obudziła się. Była zamknięta w więzieniu z czarnej, kruchej, acz niemożliwej do przełamania masy. Było jej po prostu za wiele. Nagle substancja zaczęła wydawać z siebie chrupnięcia. Pękła. Wtedy dziewczyna wpadła w kwas, zmieniając się w ciemną jak noc breję.

Charca siedziała na krześle, połykając patyczki z węgla. Upodobniła się do tamtej dziewczyny. Jej oczy pozostawały jednak zamknięte. Od wieków znała imię Charlie, jej problemy i sekrety. Bo ona zawsze mówiła do tego pudełeczka, które było jej więzieniem... Drzwi się uchyliły.

- Charlie, skarbie. Przepraszam. Niestety, miejsca na obozie są już zajęte, ale... Zawsze chciałaś mieć kota, tak? Pojedźmy do schroniska. Podobno mają zatrzęsienie kotów. Chodź.

Charca wstała.

- Mamo. Jednak wolałabym mieć pieska...

- Dobrze, skarbie. Przez te Święta jest też ich dużo... Chodź, Charlie...

Charca już wiedziała. Nienawidziła psów, a to będzie już idealny moment na rozpoczęcie zabawy.

W klatce dla psów był tylko jeden dorosły psiak, Chesnut. Reszta to były malutkie szczeniaki. Do pomieszczenia weszły dwie osoby: dziewczyna i jej... matka? No cóż, chyba matka. Młodsza panienka skierowała się w stronę Chesnuta.

- Bardzo miły - stwierdziła.

- To... Ja idę wypełnić dokumenty - powiedziała matka dziewczyny.

Charca się uśmiechnęła i otworzyła oczy. Ches' zaskamlał. Ostatni dźwięk, jaki wydał przed wstąpieniem do piekieł...

Dziewczyna patrzyła na pieska. Upadł, zmniejszył się i zmienił w węglowy patyczek. Charca szybko go połknęła.

- Córciu, gdzie ON jest? Chesnut. Tamten pies...

- Uciekł, mamusiu, uciekł.

-O nie! Szkoda, wrócimy jutro. Chodź, Charlie.

- Nie.

- CO?

- Nie. - Charca rozchyliła powieki. Po chwili połknęła kolejny węglowy patyczek... Uciekła.

Dziesięć dni później Edytuj

-MAMUSIU! Zimno mi... - zero reakcji.

- Tatusiu! Mamo!

Dziewczynka biegała po mieszkaniu i krzyczała. Nagle ktoś ją złapał za rączkę. Jakaś dziwna dziewczyna. Uśmiechała się.

- Wiem, gdzie jest twoja mamusia, i gdzie jest twój tatuś. Chcesz do nich dołączyć?

Kilkulatka pokiwała głową.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki