FANDOM


Cześć, jestem nowa na tym forum. Nazywam się Karolina, mam 15 lat. Długo się zastanawiałam nad wrzuceniem tutaj czegoś, bo w końcu kto w tych czasach wierzy w rzeczy paranormalne, prawda?

Możliwe, że zostanę wyśmiana, jednak chcę się tym podzielić z innymi. Szczerze się boję powiedzieć o tym rodzinie. Mogą pomyśleć, że zwariowałam albo naoglądałam się za dużo horrorów. Nie powiedzieć nikomu boję się jeszcze bardziej! Co jeśli coś mi się stanie, lub... No wie wiem... Ale w książkach czy filmach tego typu, zawsze główna bohaterka ginie. Nie chcę tak skończyć, nie powiedziawszy, co się tutaj dzieje (nie żebym w ogóle chciała zginąć).

Jestem normalną dziewczyną – mam swoich przyjaciół, 0 chorób psychicznych (przynajmniej nic mi o nich nie wiadomo), traum w dzieciństwie, depresji... (i teraz się zastanawiam, czy faktycznie jestem taka normalna). Od jakiegoś czasu mieszkam u mojej babci. Jest to w zasadzie naprzeciwko domu moich rodziców, ale miałam dość rodzeństwa, ich wcinania się w moje życie (a było to cały czas – za dużo metrów kwadratowych to w naszym bloku nikt nie ma), przeszkadzania w nauce, a następnie obwiniania mnie za złe oceny. Tak więc się przeprowadziłam na drugą stronę ulicy do nawet dużego, piętrowego, zielonego z zewnątrz domu.

Dostałam pokój na piętrze po mojej cioci, która jak tylko skończyła studia medyczne, przeprowadziła się do miasta. Zostało po niej tylko parę książek i ozdobnych kompletów filiżanek. 

Od dziecka bałam się tego domu. Jakaś dziwna... Energia? To chyba odpowiednie słowo. Tak, energia z niego emanowała. Z tego co pamiętam, w dzieciństwie często śniły mi się koszmary, kiedy tam spałam, a kiedy wracałam do domu, zaczynała się ich kontynuacja, jednakże tym razem akcja snów działa się częściowo właśnie w tym domu. 

Zaprawdę powiadam wam... Zombie, gadające ogry/konie/wilki, noworodki pozakopywane w ogródku, ludzie wiszący na wielkim kasztanowcu jak na jakiejś szubienicy... (nawet nie chcę sobie przypominać czy byli już martwi) Te sny zawsze były w jakiś sposób powiązane z tym domem. Raz nawet śniło mi się jak moja (martwa) prababcia leży na komodzie w salonie...

Aż mnie ciarki teraz przechodzą!... Boże, nie mogłam tego napisać w dzień, no musiałam tę przyjemność na noc zostawić...

Ogarniając się i wracając...

Dziwny dom. Promieniuje od niego złą energią. A ja mam pokój na 1. piętrze. Sama. Obok jeszcze jeden, biały, pusty pokój (białe to akurat są wszystkie) i niedokończona w przeszłości łazienka, z której zrobił się zakurzony schowek, a naprzeciwko mojego pokoju... (czekam na werble) STRYCH. Tak. Ciekawie, wiem, wiem.

Ponadto dach domu jest spiczasty, tak więc jest jeszcze jakaś mała przestrzeń pomiędzy sufitem mojego pokoju, a dachem. Moja zgrozo. Ta przestrzeń na pewno NIE JEST mała.

Żeby umilić wam czytanie tego jakże fascynującego wpisu, dodam, że moja babcia ma niejaką fobie. Uważa, że sąsiadka z bloku naprzeciwko, w którym mieszkałam z rodziną, to złodziejka. Włamuje się do jej domu, kradnie jej rzeczy (najczęściej jajka, ale doszło do tego stopnia, że zaczęła je wszystkie podpisywać... Z czasem też ubrania i rzeczy codziennego użytku) albo dosypuje coś do paszy dla kur. (ręce mi się trzęsą)

Babcia, żeby czuć się bezpiecznie, ma bardzo długi sznurek i wszystko (WSZYSTKO) czym się otwiera drzwi, okna, płot do zagródki, wejście do kurnika, jest przywiązane sznurkiem. Koniec sznurka przeważnie nosi przy sobie. Jeśli ktoś chce wyjść przykładowo tylnymi drzwiami do zagródki, to się naczeka, bo pierw trzeba rozwiązać 5 lub więcej innych rzeczy, PILNUJĄC PRZY TYM BY NIKT SIĘ NIE WŁAMAŁ ;-;

Słyszałam że ma zamiar to ulepszyć i zamiast jednego wielkiego sznura, ma mieć ich kilka, żeby 'łatwiej' było się w tym połapać.

Chyba wystarczająco znacie już moje położenie. Teraz gwóźdź programu, czyli to czego się boję odkąd tutaj mieszkam 

Począwszy od drzwi do (teraz już) mojego pokoju, których czarna szyba (w zasadzie to ona powinna taka być) zaczęła najwyraźniej nabierać koloru. Białego. Jakby para osadziła się na nich w jakiś nieregularny, bądź też niemożliwy sposób, co przypomina w efekcie odciski czyichś twarzy oraz ich ciał... Żeby to jeszcze wyglądało... No nie wiem jakby to mogło wyglądać, ale wiem, że tak jak teraz – jakby były ubrane w szpitalne fartuchy – jest strasznie.

Okna są zamknięte na sznurek, grzejniki działają bardzo... Udusić się idzie w tym pokoju. Dziadek chyba mnie nie kocha, skoro tyle pali w piecu, choć sama nie wiem kiedy. On już dawno przekonał się do psycho wersji babci i każdą możliwą chwilę spędza na zewnątrz, ze starymi znajomymi.

Lampa świeci nie najjaśniej, ale nie narzekam. Cienie jakie się tworzą wskutek drewna i szkła, osłaniających żarówkę, byłyby bardziej przerażające, gdyby ta świeciła jaśniej. I AMEN.

Bardzo mnie denerwuje ta mała, dziwno–kształtna pajęczynka pomiędzy sufitem, a regałem. PRZERAŻA MNIE. TAK. MAŁA. PAJĘCZYNKA. 

Nie chodzi o to, że pająki i fujj... Nie spotkałam tu ani jednego. No na strychu to wiadomo, że tak, ale no nie ważne...

Chodzi mi o to, że jest to dziwne, aby pajęczyna przemieszczała się pod wpływem nawet tego mocno grzejącego grzejnika, co chwile płynnym ruchem, 10cm w dół i na górę... W dół i na górę... Zwłaszcza, że nie jest ona połączona chociażby jedną niteczką z czymkolwiek wokół...

Naprawdę się boję!

Moja babcia jest dziwna... ma/miała... 2 córki. Moją mamę i ciocię... Charakteryzują ją wiecznie szeroko otwarte, wyłupiaste oczy, w dodatku bardzo rzadko je mruży... Ta przestrzeń ponad sufitem jest dokładnie tam gdzie ta nie opadająca nigdy pajęczyna... Co jeśli... W tej przestrzeni... Moja babcia mogła mieć więcej... No wiecie... Mogła poronić... Ma swoje lata, a kiedyś rodziło się w domu. Może to było coś... Jakiś jej tok myślenia, żeby to zachować? Co jeśli to jakiś duch!? Co jeśli moja babcia jest faktycznie tak pokręcona, że naprawdę takie, bądź inne, dziwne rzeczy tam 'przechowuje', co nie podoba się... No nie wiem... BOGU?! (ręce mi się trzęsą, ale to nie powstrzymuje mojego mózgu od makabrycznych teorii... Co jeśli zachowała palec, albo kij wie co, prababci?!)...

Ja... Naprawdę wiem. To wygląda, jakbym to ja była paranoiczką lub coś w tym stylu... Nie to nie przez nadmiar filmów. Uwierzcie, proszę! Cały czas czuję, jakby ktoś się przyglądał temu, co piszę zza pleców.

Moja babcia za parę godzin (rano) wróci z chemii (jest chora na raka płuc). Lepiej postaram się o tym zapomnieć... Albo zaszyję się pod kołdrę i spróbuję zasnąć. Tak!

Dziękuję osobom... Osobie, która założyła tę stronę i dzięki niej mogłam to napisać. Może to faktycznie tylko złe przeczucia. Ale mniejsza z tym... DZIĘKUJĘ.


~Mafa

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki