FANDOM


Witajcie , jestem Martin. Bardzo lubię wycinać w papieże różne rzeczy , takie jak: zwierzęta , ludzie , potwory , przedmioty i inne. Jest to moja tak głęboka pasja że tak bardzo mnie to wciąga. Całymi dniami układam bez celu różne papierowe kształty. Niekiedy nawet zapominam co robiłem wczoraj , ponieważ wszystkie moje dni są takie same. Ale o czym chciałem was ostrzec, o rzeczy tak makabrycznej jakby sam szatan pastwił się nad tym. O potworze którego nazwałem Konfettin.

Wszystko zaczęło się pewnego pięknego słonecznego dnia. Siedziałem przy biurku jak zawsze i wycinałem origami. Nagle do pokoju weszła moja starsza siostra i powiedziała mi że niedługo wyjeżdźamy i mam się spakować już. Jechaliśmy z rodzicami w góry. Kochałem takie wycieczki, często chodziłem po górach. Po dwóch godzinach byłem spakowany. Wziołem ze sobom kilka koszulek , majtki, spodnie , skarpetki , czapke dużo papieru do origami i słodzyczę. Jestem lekko gruby, waże całe 90 kilogramów.

Wyszedłem z domu. Przed domem stali moi rodzice młodsza siostra i brat , który był takiego samego wieku co ja. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Po kilku godzinnej wyprawie dotarliśmy do schroniska. W schronisku dowiedzieliśmy się zeby nie zapuszczać się głęboko do lasów . Nie miałem pojęcia o co chodziło. Wystraszyłem się choć miałem 16 lat. Bałem się , lecz poszłem i rozpakowałem się już. Pół godziny po rozpakowaniu się udaliśmy się na stok. Spotkaliśmy bardzo miłych górali. Niestety już nie żyją a ja nie wiem dlaczego. Bawiliśmy się świetnie . Spędziliśmy cały wieczór na stoku.

Po powrocie do domu znalazłem przy drodze kilka zmoczonych kartek do tworzenia origami. :

- O mój boże to moje kartki ! Co one tutaj robią?

Zapytałem sam siebie. W domu spojrzałem do torby. Rzeczysiście ich tam niebyło. Pytałem się rodziców , lecz oni mnie krytykowali i mówili abym się odprężył. Następnego dnia poszliśym do baru. Było bardzo świetnie. Widziałem takie dania pyszne. Wszystko było pięknie wystrojone. Zapytałem się siostry :

- Ej choć pójdziemy się przejść

-Dobra możemy jeśli rodzice pozwolą.

Rodzice pozwolili i razem z siostrą i bratem udaliśmy się przejść. Szliśmy kilka minut , nagle moja siostra zaczeła nucić jakąś dziwną piosenkę. Zapytałem się jej co to za piosenka. Lecz ona odpowiedziała :

- Tak piękna nieprawdzaż, tak piękna jak twoje prace origami braciszku.

Zlękłem się. Myślałem że chce mnie nastraszyć :

- Oco ci chodzi siostra. Wydaję mi się że wyglądasz źle.

Wtem z pod kurtki siostry wyleciała moja kartka origami. Spostrzegłem się i postawiłem ją :

- Co robi ta karta w twojej kurtce?

- Co? Ahh ta wspaniała kartka mnie lubi. Jak wszystkie twoje kartki.

Z mojej siostry wyleciała chmara kartek. Wszystkie lewitowały nad nią. Chwyciłem brata za rękę i uciekłem od niej. Niestety jakimś cudem kartki leciały w naszą stronę. Trafiły mojego brata w krtań , a wtedy siostra znikneła. Z całych sił popędziłem ze łzami w oczach do karczymy w której byli moi rodzice. Opowiedziałem im wszystko . lecz oni mi nie uwieżyli. Wróciliśmy do domu , ponieważ poszukiwania mojego brata i siostry nie udały się. Tylko ja wiedziałem co się tak naprawdę stało.

Kilka tygodni później idąc do szkoły spostrzegłem nadlatującą w moją stronę kartkę origami. Było na niej napisane : HAHA TEARZ TWOJA KOLEJ MARTINIE! Pobiegłem do szkoły z całych sił w nogach. Wbiegłem do klasy jak oparzony , wszyscy patrzeli się na mnie i śmiali się. Całego dnia bałem się tej karteczki. Poprosiłem kolegę aby podwiózł mnie do domu. Zamknąłem się w pokoju i wlazłem do łóżka. Zamkonłem okna i czekałem . Przerażony byłem cały ten czas. Wszystkie moje myśli skupiały się tylko na tej karteczce. Postanowiłem zejść do moich rodziców i opowiedzieć im jeszcze raz prawdę. Niestety za drugim razem znów mi nie uwieżyli. Wróciłem do swojego pokoju i zasnołem. Śniły mi się koszmary związane z tym co moja siostra powiedziała. Moi rodzice wparowali do pokoju i powiedzieli mi :

- Jutro idziesz do psychologa I BEZ GADANIA!

Bałem się psychologów . Pewnego dnia poszełem do psychologa jak mówili mi rodzice. Rozpoczeła się rozmowa :

- Witaj Martin , powiedz co cię trapi?

- Moja siostra jest zabójcą i zabija kartkami.

- Co ty opowiadasz?

- To prawda

- Opowiedz mi więcej.

Opowiedziałem doktorowi całą historię. Wysłał mnie na oddział i kazał mi się rozpakować i oswoić z tym miejscem. Wszystko było bardzo białe. Tak jak moje kartki origami. Zapadła noc. Usłyszałem z korytaża krzyki pielęgniarek. Przeraziłem się . TO BYŁA MOJA SIOSTRA! Chciała ze mną skończyć. Schowałem się pod łóżko i złapałem skalpel , który leżał obok. Czekałem. Krzyki ucichły. Siostra wszedła do pomieszczenia. Zacisnąłem skalpel mocniej. Przygotowałem się do ataku. Moje serce biło bardzo mocno , lecz ja skupiłem się na tym gdzie trafić moją siostrę skalpelem. Podnisła łóżko kartaki origami i znalazła mnie. Skoczyłem na nią i wbiłem jej skalpeł prosto w głowę. Zaśmiała się i updała. Wszystkie kartki również. Rozsypała się na dużo kartek origami. Nagle wszystkie podniosły się i okeliły mnię. Moja pod świadomość zaczeła powoli zanikać. Widziałem tylko Straszen myśli rodem z chorroru, które chciałem zrobić. Jako możliwę Krzyczałem :

- CO się dzieje ?! Dlaczego ? Co to ? Co mi robisz

- HAA Moje ciało znalazło kolejnego pasożyta którego wykożystam!

To były kartki z origami. Przemówiły do mnię. To wtedy wymyśliłem aby nazwać go Konfettin. Pożarł moje ciało , podświadomość i uczucia. Zostawił tylko żądną zemsty kreaturę podobną do mnię:

- HAHAHA! NAZYWAM SIĘ MARTIN KONFETTIN!!

Pamiętaj , jeżeli spotkasz mnie gdziesz to wiedz że jestem zabójczy i nie waż się ze mną rozmawiać. Musisz mnie zabić. Ty możesz to zrobić ja już nie. Już nie żyję , teraz to jest Konfettin.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki