FANDOM


Dawno , dawno temu, żył chłopak imieniem Adam.

Był odważny, silny… lecz do pewnej pory…do momentu kiedy się to zdarzyło…

A zresztą posłuchajcie sami.

***

- Mamo, dzisiaj będę spać u Radka- powiedział

- Ale nic mi o tym wcześniej nie mówiłeś…- kobieta spojrzała na niego zdziwiona

-Wiem, ale teraz już wiesz. To mogę?

-No…- zaczęła niepewnie matka

-Dzięki za zgodę- chłopak krzyknał i uciekł

-Ale Adam…Adam, wracaj tu natychmiast!

Jednak trzynastolatek jej nie słuchał. Wybiegł z domu i poszedł do kolegi.

W swoim toważystwie czuli się świetnie.

Od podstawówki byli przyjaciółmi.

Razem żartowali, śmiali się…

Dzisiaj było tak samo.

- A oglądałeś ” Shreka”?- zapytał Radek

-Czy to możliwe, że ja byłbym tego nie oglądał? No jasne, że tak! Świetne!

-Masz rację. To przebój roku!- przyjaciel uśmiechnął się

-Jest niezły, ale ja wolę Władcę Pierścieni – zauważył

-A ja „Lalkę” Prusa-zażartował chłopak

Wybuchneli śmiechem.

Do pokoju weszła mama Radka:

-Chłopaki, co się tu dzieje? Wiecie która godzina?- zapytała

-Wiemy, po dwunastej- uśmiechnął się Adam

-No właśnie. Już do łóżek! -kobieta pogoniła ich ruchem ręki

Posłusznie poszli spać.

Dopiero teraz poczuli zmęczenie.

Adam ziewnął, gdy matka wyszła.

Oboje szybko zasnęli.

Sny mięli bardzo przyjemne.

Nagle Adam obudził się.

Przeciągnął oczy.

Spojrzał na zegarek.

Druga zero zero.

Nagle usłyszał głośny jęk za oknem.

„Pewnie wiatr” -pomyślał.

Jednak te jęki stawały się coraz głośniejsze.

W pewnej chwili usłyszał, że ktoś otwiera okno z drugiej strony.

Chłopak przestraszył się.

” Przecież jesteśmy na drugim piętrze. Jak to możliwe żeby…”- Zamarł.

Okno otworzyło się z głośnym trzaskiem.

Spojrzał na Radka.

Ten spał sobie smacznie.

Adam wstał, by zamknąć okno.

Odskoczył odstraszony.

Na parapecie pojawiła sie biała, koścista ręka… potem druga…głowa!

Była ukryta pod białą pościelą…

Potem tułów… nogi…stopy.

Chłopak krzyknął.

-Radek!Radek! Pomocy!!!- krzyczał

Nagle stwór się odezwał:

-Nie krzycz. On cię nie słyszy. Nikt cię nie słyszy nie widzi…tak jest i ze mną…jesteś teraz zależny ode mnie… czy przeżyjesz…czy zginiesz….to już zależy ode mnie

Adam upadł na kolana , kierując się w stronę przyjaciela:

-Radek!! Radek!! Proszę cię!!! To ja, twój najlepszy przyjaciel!- zobaczywszy, że to nic nie pomaga, zaczął łkać

Widmo wydało z siebie rechot, jakby śmiech.

-I co , wieżysz mi? Duży chłopak, a płacze… właściwie ja też bym płakał na twoim miejscu.

Śmierć jest blisko…Błagaj mnie…proś…może to coś pomoże, ale nie sądzę- powiedział

-Jesteś okropny…okrutny!- krzyczał Adam

-Wiem…- duch roześmiał się Nagle wyprostował się i dał krok w stronę przestraszonego chłopaka.

-No, tyle wstępu. Teraz przejdziemy do części właściwej, czyli mojego zadania- na te słowa wziął kwiatek i zgniutł go w rękach

- Chyba wiesz o co chodzi…he he…!

Trzynastolatek podniósł się z podłogi i otarł łzy.

-Będę walczył… zginę z podniesioną głową

-Walczył? Kto ci powiedział, że będziemy walczyć?Acisso!-krzyknął duch

- Teraz podejdziesz do mnie…

-Nigdy!- chłopak zrobił krok do tyłu

Nagle poczuł, że coś go unosi…po chwili stał już twarzą w twarz przed potworem…

-I co? Dalej chcesz walczyć? Ha ha ha ha ha – wydobył z siebie okropny śmiech

- Teraz rozejrzyj się… To jest ostatni twój widok świata…spójrz na przyjaciela…on sobie smacznie śpi , a nie wie, ze w tej chwili umiera jego kolega…Tak mi ciebie żal…Zaraz będziesz cierpiał… W tej chwili duch skierował go w stronę okna…spowodował, że Adam usiadł na parapecie.

-Zaraz zlecisz…będzie bolało, prawda?No to LEĆ. Miłej podróży…-wyszeptał stwór

Chłopak poczuł siłę , która ciągnęła go w dół…

Leciał…

W ciemność…

Po śmierć…

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki